Policjant wręczył więźniowi tubkę z wazeliną – „przyda Ci się”!

Policjant wręczył więźniowi tubkę z wazeliną – „przyda Ci się”!

Oficer policji z Florydy, odwoził właśnie dziecko do szkoły, kiedy spostrzegł na drodze niebezpiecznie zachowującego się kierowcę. Mimo, że policjant nie był na służbie, podjął próbę zatrzymania pirata drogowego. Zirytowany Kevin Rojas, wyszedł ze swojego białego cadillaca i otworzył ogień do mundurowego i jego syna. Na szczęście dziecku nie stała się krzywda. A Rojas został aresztowany.


 

Policjant został trafiony 3 raz, jednak przeżył. Podczas rozprawy na której zapadł ostateczny wyrok skazujący Rojasa na więzienie, mundurowy przyniósł dla niego mały prezent. Wręczył go bandycie ze słowami „Przyniosłem Ci mały podarunek, przyda Ci się tam gdzie się znajdziesz”.

 

Myślicie, że smarkacz-bandyta zostanie panienką gangsterów w więzieniu?

 

Źródło: louderwithcrowder.com




Naukowcy polscy odkryli, że MIŁOŚĆ ma związek z liczbą….

Naukowcy polscy odkryli, że MIŁOŚĆ ma związek z liczbą….

Czy w kulturach tradycyjnych pary, które rzeczywiście się kochają, mają więcej dzieci? Zbadali to – na przykładzie ludu z Tanzanii – m.in. polscy badacze. Okazało się, że zaangażowanie w relację z partnerem ma korzystny wpływ na sukces reprodukcyjny.


To pierwsze badania, które pokazują bezpośredni związek między miłością i sukcesem reprodukcyjnym. Badania – kierowane przez prof. Piotra Sorokowskiego z Uniwersytetu Wrocławskiego – ukazały się w czasopiśmie „Frontiers in Psychology”.

„Mieliśmy hipotezę, że pary, które bardziej się kochają, będą miały więcej potomstwa” – mówi prof. Sorokowski. Wyjaśnia, że badanie takie ma sens tylko w kulturach tradycyjnych, gdzie nie stosuje się jeszcze kontroli rozrodczości.

HADZA-JĄ WŁASNYMI ŚCIEŻKAMI

Badacze zanalizowali, jak sprawa się ma u ludności Hadza zamieszkującej część Tanzanii. „To jedna z ostatnich na świecie grup zbieracko-łowieckich. Kobiety zajmują się tam zbieraniem roślin, a mężczyźni – polują” – mówi psycholog. I dodaje, że poznanie takich grup może rzucić światło na to, jak dawniej wyglądały społeczności ludzkie.

Psycholog opowiada, że członkowie Hadza mieszkają w robionych przez siebie chatach podobnych do namiotów i przenoszą się z miejsca na miejsce. Polują za pomocą łuków i strzał. „Podczas swoich wędrówek Hadza mijają wsie, widzą samochody. Gdyby chcieli, mogliby przecież pójść do sklepu i kupić strzelbę. Ale nie chcą się włączać w nurt współczesnego życia” – mówi prof. Sorokowski. Dodaje, że teraz społeczność Hadza liczy ok. 1000-1500 osób.

WZÓR NA MIŁOŚĆ: NAMIĘTNOŚĆ + INTYMNOŚĆ + ZAANGAŻOWANIE

Naukowcy postanowili zbadać, jak bardzo pary w społeczności Hadza się kochają i ile mają dzieci. Ale jak zmierzyć miłość? „Najbardziej popularna w psychologii teoria zakłada, że na miłość składają się trzy czynniki” – informuje rozmówca PAP. I wymienia, że to namiętność, a więc seksualne zaangażowanie, intymność, czyli bliskość i ciepło w relacji oraz zaangażowanie w związek. A więc to, czy partnerzy myślą, że związek jest w stanie długo przetrwać.

Członków społeczności pytano, czy zgadzają się ze zdaniami na temat partnerów. Takimi jak: „Wiem, że X mogę ufać”, „lubię kontakt fizyczny z X” albo „nie wyobrażam sobie życia bez X”.

CO Z BADAŃ WYNIKŁO?

„Badanie pokazało, że zaangażowanie w związek było bardzo dobrym predyktorem liczby dzieci. Jeśli więc ktoś sądził, że jest w związku, który przetrwa długo, miał więcej dzieci” – opowiada prof. Sorokowski.

Namiętność miała podobny związek z reprodukcją, ale tylko u kobiet. „Jeśli kobieta pożądała partnera, to korzystnie wpływało to na liczbę jej dzieci. A u mężczyzn niekoniecznie. To swoją drogą dobrze świadczy o statusie kobiet w tej społeczności – te wyniki wskazywałyby, że to kobiety decydują o tym, czy para współżyje i kiedy” – komentuje prof. Sorokowski.

Odwrotnie jednak było z intymnością. „Im więcej intymności, tym było mniej dzieci. Nie do końca jeszcze wiemy dlaczego” – podsumowuje naukowiec z UWr.

EWOLUCJA MIŁOŚCI

Naukowców od dawna zastanawiało czy miłość – tak powszechna na całym świecie – to cecha adaptacyjna, premiowana w ewolucji człowieka. A cecha adaptacyjna powinna albo ułatwiać przetrwanie osobnika czy jego dzieci, albo zwiększać szanse na sukces reprodukcyjny.

Jeśli uda się wykazać, że zakochane pary mają więcej potomków, to potwierdzi się, że miłość jest cechą adaptacyjną. „Żeby taką hipotezę uznać za prawdziwą, trzeba by było mieć dane z bardzo wielu społeczności. A my zbadaliśmy tylko jedną. W dodatku nasze wyniki nie są do końca jednoznaczne” – komentuje prof. Sorokowski. I dodaje: „Sądzimy jednak, że nasze wyniki to dobry trop, aby wskazać, dlaczego miłość w ewolucji człowieka mogła być premiowana”.

MAŁŻEŃSTWA ARANŻOWANE NIE SĄ MNIEJ ZAANGAŻOWANE?

Badania z „Frontiers in Psychology” to pierwsze tego typu badania nad miłością i rozrodczością u ludzi. Wcześniej eksperymenty pod tym kątem wykonywano tylko na zwierzętach. Wykazano, że te osobniki, które dobierały się w pary same, miały więcej potomstwa niż te, które zostały dobrane w pary przez badaczy. „Nie sposób jednak ekstrapolować takich wyników na ludzi” – komentuje prof. Sorokowski.

Zespół prof. Sorokowskiego zanalizował więc wcześniej (publikacja w „Scientific Reports”), w których społecznościach tradycyjnych rodzi się więcej dzieci: tam, gdzie są pary aranżowane (np. dobierane przez rodziców), czy w tam, gdzie pary decydują same o sobie. Okazało się, że sposób wyboru partnera nie miał związku z liczbą dzieci. „To jednak nie znaczy, że miłość między partnerami nie ma związku z sukcesem reprodukcyjnym. Wcale jednak nie jest przecież powiedziane, że w związkach aranżowanych jest mniejszy poziom miłości” – zwraca uwagę prof. Sorokowski. I dodaje, że być może miłość w takich odgórnie dobieranych związkach również się pojawia, tylko inna jest jej dynamika…

Badacze postanowili zbadać więc ten problem od innej strony. I stąd najnowsze badania z „Frontiers in Psychology”, w których badanych bardziej bezpośrednio pytano o ich uczucia wobec partnera i porównywano to z liczbą ich dzieci.

Autor: Ludwika Tomala (PAP)

Źródło: naukawpolsce.pap.pl




Polskie pensje to jałmużna! Polscy przedsiębiorcy po prostu gardzą pracownikami!

Polskie pensje to jałmużna! Polscy przedsiębiorcy po prostu gardzą pracownikami!

Polak ma nawet 10 razy mniej w portfelu niż statystyczny mieszkaniec Liechtenstainu – wynika z najnowszego raportu GfK Purchasing Power Europe 2017. Opracowanie pokazuje realną siłę nabywczą Europejczyków. Polacy okazują się pariasami Europy.


 

Przeciętny mieszkaniec Starego Kontynentu dysponuje rocznie kwotą 13 937 euro, czyli ok. 60 tys. zł. Takiej sumy nie ma nawet statystyczny mieszkaniec Warszawy. Stołeczna średnia stanowi jedynie 89,5 proc. unijnej. A to i tak „najbogatszy” region w naszym kraju. Za nim plasuje się powiat piaseczyński oraz Sopot (po 70 proc. unijnej średniej).

 

„Ranking prezentuje wyraźną rozbieżność między krajami pod względem wysokości kwoty dostępnej dla konsumentów na wydatki. Liechtenstein, który mocno wyprzedza inne kraje w rankingu, dysponuje siłą nabywczą per capita w wysokości 63 267 euro, czyli wyższą o ponad 350 proc. od średniej europejskiej” – piszą eksperci GfK.

 

Polacy pracują dużo za zarabiają grosze. Nic dziwnego, że wyjeżdżają masowo za granicę.

 

Więcej tutaj!




Muzułmanin uchodźca wydrukował banknoty na drukarce i poszedł do burdelu!

Muzułmanin uchodźca wydrukował banknoty na drukarce i poszedł do burdelu!

22-letni uchodźca starający się o azyl w Niemczech został skazany za próbę zapłacenia prostytutce fałszywymi banknotami, które wydrukował na laserowej drukarce. Żonaty mężczyzna tłumaczył się w sądzie, że to był żart.

 


22-letni uchodźca starający się o azyl w Niemczech próbował zapłacić 50 euro prostytutce w Sindelfingen. Kobieta szybko zauważyła, że banknot jest wydrukowany na drukarce i wezwała ochronę. Ochroniarze przepyrali kurtkę imigranta w której znaleźli 18 podrobionych banknotów o nominale 50 euro i zgłosili sprawę na policję – czytamy w „Stuttgarter Zeitung”.

 

Uchodźca użył drukarki laserowej w centrum azylowym Magstadt. Śledczy ujawnili, że banknoty zostały niedbale wycięte nożyczkami, ponieważ muzułmanin spieszył się do burdelu. Jakość podróbki była żenująco niska.

 

Imigrant otrzymał rok i sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu oraz zasądzono mu 80 godzin prac społecznych. W sądzie tłumaczył się, że to był tylko żart.

 

Mężczyzna mieszkał w Magstadt z 18-letnią żoną i rocznym synem, otrzymując 1300 euro miesięcznie.

 

Źródło: ndie.pl