9-latek bawił się w chowanego z bratem i zatrzasnął się w… HORROR!

9-latek bawił się w chowanego z bratem i zatrzasnął się w… HORROR!

9-letni chłopiec z Niemiec bawiąc się w chowanego znalazł „bezpieczne” miejsce do ukrycia w czasie, nie wiedział nawet jak bardzo bezpieczne. Gra zakończyła się w ten sposób, że chłopiec spędził kilka godzin wewnątrz zatrzaśniętego sejfu. Na szczęście na pomoc ruszyli…

W piątek chłopiec odwiedził swojego dziadka w jego domu w Berlinie. Razem z młodszym bratem bawił się w chowanego. W czasie zabawy znalazł pusty i otwarty sejf w jednym z pomieszczeń. Chłopiec nie wiele myśląc zamknął się w sejfie. Nie miał pojęcia, że gdy zamknie za sobą metalowe drzwi chronione szyfrowym zamkiem to już ich nie otworzy.

 

Na szczęście członkowie rodziny zdali sobie sprawę, że dziecko zatrzasnęło się w sejfie, jednak nikt nie potrafił go otworzyć. Jedyną osobą znającą kod, był dziadek chłopca, który był wtedy poza domem.

 

Rodzina wezwała strażaków, którzy próbowali odkryć kombinacje cyfr, by otworzyć zamek. Jednocześnie do wewnątrz wpompowywali tlen, aby 9-latek mógł swobodnie oddychać w oczekiwaniu na ratunek.

 

W końcu po trzech godzinach intensywnej pracy udało się oswobodzić dziecko. Chłopiec czuł się dobrze – poinformowała straż pożarna. Strażak biorący udział w akcji – Thomas Kirstein – nazwał akcję „wczesnym prezentem świątecznym”.

 

Źródło: rmf24.pl




Po świecie chodzą potomkowie Hitlera. Zawarli ze sobą SEKRETNY pakt!

Po świecie chodzą potomkowie Hitlera. Zawarli ze sobą SEKRETNY pakt!

POTOMKOWIE HITLERA ZAWARLI PAKT. BARDZO DZIWNY PAKT! Po świecie chodzi obecnie pięciu żyjących potomków Adolfa Hitlera.  I na tych pięciu linia krwi tego niemieckiego dyktatora zakończy się! Cała piątka zawarła między sobą osobliwy PAKT!
Peter Raubal, Heiner Hochegger. Alexander, Louis and Brian Stuart-Houstonowie. Praktycznie nic ich nie łączy. Poza jednym, wszyscy są krewnymi Hitlera i wszyscy zobowiązali się… Czytaj więcej na niesamowitahistoria.pl



Prezes Amber Gold SZALAŁ na GEJOWSKICH portalach randkowych! Szokujące ustalenia!

Prezes Amber Gold SZALAŁ na GEJOWSKICH portalach randkowych! Szokujące ustalenia!

Marcin P., prezes Amber Gold, umawiał się w internecie z mężczyznami – podał „Super Express”. Ustalenia tabloidu potwierdziła prokuratura a także członkowie komisji śledczej ds. afery Amber Gold. – Znamy te materiały, ale one nie będą przedmiotem obrad komisji. Są one po prostu niesmaczne – powiedziała szefowa komisji Małgorzata Wassermann.

Według źródeł „Super Expressu”, rozmowy zabezpieczone przez śledczych nie pozostawiają złudzeń! Twórca Amber Gold za pomocą internetu umawiał się na seks z innymi mężczyznami. Na komunikatorze Gady-Gadu miał przyjąć nick marcinGD, prowadził m.in. konwersacje z użytkownikiem o nicku Durex, który później okazał się Marcinem D.

 

„Super Express” ujawnił, że panowie nie tylko wymieniali się zdjęciami nagich mężczyzn, ale także komentowali swoje seksualne zdobycze na gejowskich portalach randkowych.

 

„A jak ci się podoba Kacperek? Jaka piękna mordka, gadam z nim teraz i się umawiamy” – czytamy w cytowanej przez „SE” wiadomości użytkownika marcinGD. „Weź go na imprezę, hehe” – zachęca Durex. „E tam na imprezę, do samochodu wyruch.” – odpowiada marcinGD.

 

Prokuratura odniosła się do tych rewelacji zapowiadając, że są one znane śledczym jednak są one prywatną sprawą oskarżonego i nie będą przedmiotem pracy prokuratorów.

 

Źródło: dorzeczy.pl




SKANDAL! Szpital nie chciał przyjąć RODZĄCEJ matki, więc urodziła na…

SKANDAL! Szpital nie chciał przyjąć RODZĄCEJ matki, więc urodziła na…

Lizzie pojechała razem z mężem do szpitala. Kobieta będąc w zaawansowanej ciąży miała poważne skurcze. Jednak pielęgniarki zbagatelizowały jej stan, powiedziały jej, że to jeszcze nie czas i niech wróci za 6 godzin. Kobieta nie zdążyła wrócić, niedługo potem przechodnie…

 

 

Blisko rok temu– 22 grudnia 2016 roku – Lizzie Hines wraz z mężem spakowała się i pojechała do University College London Hospital. Kobieta była przeświadczona, że wkrótce zostanie przyjęta na oddział i urodzi swoje dziecko. Pracownicy placówki zbagatelizowali jednak sytuację Lizzie. Powiedzieli jej, że skurcze nie są jeszcze aż tak częste i że ma wrócić za sześć godzin, to wtedy przyjmą ją normalnie.

Niespodziewany poród

 

Wiedziała jednak, że dojdzie do domu. Jej mąż zarezerwował dla nich pokój w pobliskim hotelu, jednak już pół godziny później Lizzie zaczęła rodzić. Zdążyli wyjść na zewnątrz i nie byli już w stanie zamówić taksówki. Lizzie ułożyła się na chodniku obok stacji metra Tottenham Court Road w Londynie.

Radość narodzin

– Wiedziałam, że rodzę. Nie byłam w stanie wydusić z siebie słowa – napisała na Facebooku wspominając historię kobieta. Z tłumu przechodniów i gapiów wyłonił się lekarz. Podszedł, zaczął uspokajać Lizzie, zapewniał, że wszystko będzie dobrze. Jednak małemu Louisowi śpieszyło się na świat. – Dobrze pamiętam, jak leżałam na chodniku, widziałam kostki przechodniów i wiedziałam, co za chwilę się stanie. Pamiętam, jak dziecko zaczęło poruszać się gwałtownie we mnie. Próbowałam powiedzieć ludziom dookoła, że to już. „Jest tu!” – krzyczałam. Pamiętam dokładnie twarz mojego męża – pisze. Louis urodził się na chodniku.

 

 Cud Świąteczny

 

– Nie pamiętam, jak to się stało, że podniesiono mnie z chodnika, ale za to dobrze zapisało mi się takie zdanie, które usłyszałam z tłumu: „to świąteczny cud”. Jedna z przyglądających się wszystkiemu osób zdjęła swój szalik i owinęła nim maleństwo. Ktoś inny cudem znalazł wózek inwalidzki. Lekarz stwierdził, że chłopiec jest zdrowy.
Lizzie przyznaje, że ten poród wciąż wydaje się jej niemożliwy. Wspomina, że czuła się wtedy jak pijana. Mało do niej docierało, w tak wielkim była szoku.

 

Personel szpitala wydał oświadczenie, w którym przeprosił kobietę za swoje zachowanie.

 

Źródło: wp.pl